Zwiększenie szczebli kształcenia

Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jak szeroki powinien być – w naszym „modelu idealnym” – zasięg oświaty obowiązkowej. Znaleźli się już odważni, którzy podali w wątpliwość zasadę przymusu szkolnego. Postulat zniesienia go byłby zbyt szokujący i mógłby prowadzić do krzywdy dzieci, które ponosiłyby konsekwencje decyzji rodziców. Uczenie się powinno być traktowane jako element praw dziecka, tym niemniej trzeba się zastanowić, czy wskazane jest przedłużanie obowiązku szkolnego? Słychać też głosy za powrotem do systemu Jędrzejowiczowskiego – i należałoby je rozważyć.

Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie szczebli kształcenia – przecież w tym kierunku idzie postulat organizowania studiów licencjackich i podyplomowych. Tak np. po obowiązkowej szkole 6-letniej (7-letniej, jeśli liczyć klasę wstępną, tzw, zerówkę) następowałoby (nieobowiązkowo) 4-letnie gimnazjum, a potem 2-letnie liceum, przygotowujące do wyższych studiów magisterskich lub dających wysokie uprawnienia zawodowe. Wszystkie te szkoły powinny być od siebie niezależne, nawet jeśli mieściłyby się w jednym gmachu, a naukę w gimnazjum i liceum powinno się kończyć egzminem państwowym. Licea mogłyby być zakładane przez uniwersytety: w ten sposób – bez większej rewolucji – można wypróbować w Polsce coileges. Zarówno to rozwiązanie, jak i poprzednie, może być krytykowane: chodzi o to, że powinno się rozważyć dobre i złe strony każdego z nich.

Za ważniejsze uważam jednak przejście do systemu egzaminów państwowych w szerszym niż dotychczas zakresie. Egzamin państwowy – w tym przede wszystkim matura – przeprowadzany byłby przez grono powoływane przez ministra edukacji spośród nauczycieli (dyplomowanych – co przez to rozumiem, wyjaśniam niżej) i profesury uniwersyteckiej. Kandydatów wskazywałyby PAU, PAN, uczelnie, towarzystwa naukowe. W skład komisji – w celu nadzoru nad przestrzeganiem reguł – musieliby wchodzić przedstawiciele MEN. Egzamin powinien się odbywać poza szkołą, a uczniowie z jednej szkoły trafialiby do różnych komisji, wraz z uczniami z innych szkół (np. na zasadzie alfabetycznej). Oczywiście, egzaminowani nie mogliby składać egzaminów przed swoimi nauczycielami, którzy mieliby prawo jedynie obserwować egzaminy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>