Postulat zacierania różnic między kierunkami studiów

Pierwszą jest postulat zacierania różnic między kierunkami studiów oraz „otwarcia” uniwersytetu. Wyzwolenie się spod presji „specjalizacji” pozwoli na traktowanie uczelni jako integralnej całości. Na razie dochodzi do absurdów: Uniwersytet Warszawski ma dwie, a może nawet trzy lub cztery socjologie: socjologię, stosowane nauki społeczne, politykę społeczną i jeszcze jakieś wyodrębione kierunki. Gdyby chociaż takie kierunki ze sobą

R. Wójcicki: op. cit. współpracowały, ale są wydziały i instytuty, które chlubią się tym, że ich studenci nie korzystają z wykładów poza własnym instytutem. Mamy więc Uniwersytet Warszawski – federację niezależnych wydziałów lub instytutów, z absolutnym partykularyzmem interesów, dążeniem do coraz większej separacji i wyrywaniem sobie „zdobyczy”. Postulat likwidowania wąskich specjalności nie grozi likwidacją instytutów – może Ich być tak wiele, bo liczy się także przyzwyczajenie do pracy w pewnym zespole. Może to być cenne w badaniach naukowych (które powinny być stałym I ważnym elementem działalności każdego pracownika), ale nie powinno się odbijać na kształceniu – funkcje instytutów powinny być w tym zakresie „miękkie”. Marzeniem byłoby zawiązywanie „szkół” ,w ramach uczelni: np. Szkoły Humanistyczno-Społecznej, oferującej zajęcia z socjologii, psychologii, ekonomii, historii, nauk politycznych, z których studenci mogliby korzystać w stopniu zależnym od Ich upodobań, zdolności I obranej specjalizacji.

Drugi przykład, to pojawiające się czasem opinie, by ograniczać liczbę lektur lub wykładów. W pogoni za nowoczesnością nie niszczmy największej wartości kształcenia uniwersyteckiego: unowocześnianie powinno polegać na większej pomysłowości przy opracowywaniu wymagań oraz zadań dla studentów, ich urozmaicaniu, organizowaniu praktyk i wizytacji terenowych (tu przeszkodą jest brak pieniędzy), ale lektury (i to w bibliotekach) należy raczej mnożyć (zwłaszcza że wygospodarowuje się na to czas), a nie ograniczać, zaś wysłuchanie profesora, który jest osobowością, też nie jest do zastąpienia. Inny niepokojący sygnał to „upraktycznianie” uniwersytetów, przy czym niektórzy pracownicy nie tylko nie tłumaczą studentom, gdzie się znaleźli, ale jeszcze dość demagogicznie wtórują Im, żądając przekształcenia uniwersytetu w szkołę zawodową.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>