Polityka umasowienia dostępu do kształcenia na poziomie wyższym

Zmianie uległ również skład populacji studentów. Nawet jeśli nadal zdominowany jest przez „tradycyjną grupę wiekową” i słuchaczy studiów dziennych, to istnieje coraz większe zapotrzebowanie na inne formy szkolnictwa wyższego, nastawione na klientelę bardziej zróżnicowaną, nie tylko z punktu widzenia wieku, aie także charakteru potrzeb edukacyjnych i zawodowych, formalnego statusu akademickiego, środków finansowych itp. Ta kategoria studentów przyrasta najbardziej dynamicznie.

Polityka umasowienia dostępu do kształcenia na poziomie wyższym będzie kontynuowana, zarówno ze względów ekonomicznych, jak i społecznych. Nie jest to jednak polityka pozbawiona ryzyka dla samego szkolnictwa wyższego, a także innych zainteresowanych instytucji i grup społecznych. Problemy jakości studentów, organizacji i treści kształcenia, możliwości zapewnienia zatrudnienia dla absolwentów, tworzenia się elit zawodowych składają się łącznie na zasadnicze, choć bardzo uproszczone pytanie: Czy szkolnictwo wyższe jest „umasowiane”, czy sprowadzane do poziomu szkolnictwa średniego?

Granice finansowania szkolnictwa wyższego ze środków społecznych. Dla szkolnictwa wyższego, w tym instytucji o charakterze państwowym, oczekiwanie na stałe zwiększanie środków z budżetu państwa nie jest już strategią realistyczną. Nawet najbardziej optymistyczne założenia nie pozwalają zakładać pojawienia się w przyszłości dodatkowych pieniędzy z funduszy publicznych. Ograniczenia budżetowe występują powszechnie i na każdym szczeblu władz. Wiele prognoz wykazuje, że obecna polityka i system rozdziału środków nie są do utrzymania na dłuższą metę. Ogólnie rzecz ujmując, należy stwierdzić, iż – niezależnie od wszystkich nowatorskich podejść do alokacji funduszy publicznych i budżetów Instytucjonalnych – realne nakłady budżetowe na jednego studenta kurczą się, co prędzej czy później doprowadzi również do ogólnego obniżenia jakości szkolnictwa wyższego jako całości.

Poziom wynagradzania personelu dydaktycznego i pomocniczego na uczelniach

Zmianom ulegają także kierunki przepływu środków w systemach szkolnictwa wyższego: środki budżetowe są w coraz większym stopniu przesuwane z finansowania uczelni jako takich na finansowanie samych studentów bądź inne programy pomocy społecznej. Często nie jest to oznaką emancypacji studentów, ale raczej symptomem narastającego ubożenia młodych ludzi, ich rodzin i wręcz całych warstw społecznych.

Innym istotnym problemem – choć jego waga nie jest jeszcze zbytnio odczuwalna poza światem akademickim – jest poziom wynagradzania personelu dydaktycznego i pomocniczego na uczelniach. Padają głosy, że „profesorowie nigdy nie mieli być bogaczami”, niemniej jest też prawdą, że status ekonomiczny pracowników akademickich, mierzony wysokością płac, zwłaszcza personelu niższego i zatrudnionego w niepełnym wymiarze godzin, powinien być przedmiotem naszej uzasadnionej troski. „Wykonywanie rzeczy interesujących” i względne bezpieczeństwo zatrudnienia dla „szczęśliwców”, mających odpowiednią nominację lub status odpowiadający „mianowanemu urzędnikowi służby publicznej” są istotnymi argumentami przemawiającymi za podjęciem kariery akademickiej, lecz względy te mogą się okazać niewystarczająco atrakcyjne, zwłaszcza dla osób najzdolniejszych czy mających osiągnięcia zawodowe w przemyśle i biznesie, aby osoby te mogły wzbogacić działalność dydaktyczną i naukową uczelni.

Z punktu widzenia instytucji, polityka większej sprawności w prowadzeniu działalności szkoły wyższej, m.ln. wymaganie od studentów zagranicznych pokrycia pełnych kosztów kształcenia czy wypracowywanie dochodów ze „sprzedaży możliwości badawczych”, może stanowić ważne źródło finansowania. Niektóre uczelnie donoszą, z uzasadnioną dumą, że znaczna część Ich budżetu na badania pokrywana jest przez przemysł (spotkałem się ze stwierdzeniami o udziale w wysokości 30 – 40%). Jeśli jednak układy partnerskie uczelni z przemysłem w zakresie badań (przy udziale państwa, w postaci wyrównujących dotacji lub ulg podatkowych) są najbardziej obiecującym środkiem, to jednak jest mało prawdopodobne, by metoda ta była w stanie zapewnić ogólnosystemowe rozwiązanie kryzysu finansowego szkolnictwa wyższego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>