Krytyka obecnego systemu szkolnictwa

Wiele wypowiedzi krytycznych ogranicza się do ogólników i do „bicia na alarm”, co jest potrzebne w debatach politycznych, zwłaszcza wokół budżetu państwa, ale na pewno nie wystarcza. Brakuje rzeczowej i pragmatycznej dyskusji nad ewentualnymi reformami i strategią postępowania, a przede wszystkim, mimo iż upływa już szósty rok transformacji ustrojowej, do tej pory nie ma dokumentu, który można by nazwać wizją systemu edukacyjnego. Taką wizję – albo dwie lub trzy konkurencyjne – powinno mieć przede wszystkim Ministerstwo Edukacji Narodowej, które powinno doprowadzić do jej napisania albo poprzez konkurs (z wysokimi nagrodami za najlepsze opracowania), albo poprzez zlecenie dwóm- trzem niezależnym zespołom ekspertów, w tym także zagranicznych. Środki na to są, można je wygospodarować np. zmniejszając personel biur i stałych doradców ministerialnych. Dodajmy, że dziś o edukacji ciągle najwięcej mają do powiedzenia ci sami pedagodzy i specjaliści, którzy ją dawniej doprowadzali do stanów chorobowych. Opracowanie takiej wizji mogłoby być także wdzięcznym polem do wykazywania aktywności przez różne stowarzyszenia naukowe i fundacje.

Wśród licznych krytyk obecnego systemu są też glosy samych środowisk nauczycielskich i akademickich paraliżujące wszelką inicjatywę, jak by mało było przeszkód stwarzanych przez władze państwowe. Huśtawka na stanowisku ministrów edukacji, wynikająca ze stosowania klucza partyjnego przy obsadzaniu stanowisk, prowadzi do ciągłej reorganizacji w MEN. W rezultacie Ministerstwo zbyt często zajmuje się tasowaniem stanowisk i ludzi, uważając zapewne, że tym właśnie uzdrowi edukację. Ale, z drugiej strony, wygłaszanie poglądów, że bez zwiększenia udziału środków na oświatę i naukę w budżecie państwa oraz bez podniesienia uposażeń pracowników nie warto mówić o żadnej reformie, zniechęca do podejmowania jakichkolwiek działań. Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja finansowa – nękajmy tym polityków, ale między sobą prowadźmy dyskusje bardziej konstruktywne. Jeżeli staniemy na stanowisku, że bez przekonania decydentów o wadze nauki nic nie można zrobić – dopiero wtedy nastąpi katastrofa. Decydenci są zapewne przekonani o dużej roli nauki, ale co z tego wynika?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>