Finanswoanie szkolnictwa wyższego

Francuskie Ministerstwo Edukacji jako jedno z narzędzi sterowania szkolnictwem wyższym stosuje zawieranie dobrowolnych kontraktów. Uczelnia dokonuje samooceny, określa cele swojego działania i listę priorytetów, a następnie sporządza projekt swego funkcjonowania na kilka lat. Stanowi on podstawę negocjowania i zawarcia kontraktu z Ministerstwem. Uczelnia zobowiązuje się wykonać plan zawarty w kontrakcie i wprowadzić ewentualne zmiany, Ministerstwo – pokryć koszty realizacji projektu. Po upływie połowy terminu kontrakt może być renegocjowany.

Algorytm, jako podstawowa zasada finansowania uczelni w Polsce, dzieli pieniądze proporcjonalnie do liczby studentów i nauczycieli akademickich przy uwzględnieniu odpowiednich wag. Jako sposób dzielenia funduszy algorytm ma niekwestionowane zalety: uwzględnia koszty, jest zobiektywizowaną, nie zaś uznaniową zasadą podziału. Jako niemal jedyny instrument prowadzenia polityki, stymulowania zmian – zdaje się mieć znikome, jeżeli nie żadne znaczenie. Chyba żadnej z istotnych zmian, jakie zaszły w szkolnictwie wyższym od czasu jego wprowadzenia, nie można określić jako zamierzonego (zaplanowanego) skutku oddziaływania algorytmu. Liczba przyjętych na studia gwałtownie wzrosła jeszcze przed wprowadzeniem algorytmu. Zahamowanie wzrostu przyjęć w ostatnim roku także trudno uznać za zamierzone następstwo działania algorytmu.

Czy sztywne zasady finansowania, oparte na zobiektywizowanym algorytmie, dają większą autonomię aniżeli dobrowolnie (choć w warunkach konkurencji) zawierany kontrakt? A jeżeli tak, to kto powiększa swoją autonomię? Uczelnia? Wydział? Instytut? Jak porównać pod względem autonomii oba sposoby finansowania, jeśli uznać, że autonomia odpowiada wolności, a wolność polega na zrozumieniu konieczności wyrażającej się w tworzonym dobrowolnie projekcie rozwoju, stanowiącym następnie podstawę negocjowanego kontraktu.

Kontrakt – jako nie jedyna, lecz uzupełniająca metoda finansowania – wydaje się lepszym instrumentem polityki niż algorytm. Uwzględnia bowiem interesy co najmniej dwu stron3, pozostawia przy tym swobodę wyboru i (przynajmniej niektórym) szansę na realizację zamierzeń. Może więc warto rozważyć wprowadzenie na szerszą skalę kontraktów jako metody finansowania szkół wyższych. Wydaje się, że przy obecnym poziomie autonomii uczelni i jej wydziałów, przy określonych Ustawą uprawnieniach administracji, kontrakt oparty na wypracowanym przez samą szkołę projekcie rozwoju mógłby stać się skuteczniejszym od algorytmu instrumentem polityki stymulującym przemiany szkolnictwa wyższego.

Jeżeli uznać, że administracja centralna reprezentuje nie tylko własne, lecz także społeczne interesy lub jeśli włączyć innych partnerów, np. władze lokalne, wówczas kontrakt będzie miał więcej stron.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>