Ewolucja systemu kształcenia nauczycieli

Wszystkie te elementy: stała praca, mniejsze obciążenie i większe zarobki, mogłyby podziałać jako zachęta do zdobywania dyplomu. Dyplom można byłoby zdobyć albo w efekcie studiów na wyższych uczelniach, albo po prostu – na podstawie stażu pracy w szkolnictwie – po przystąpieniu do bardzo poważnego egzaminu państwowego, organizowanego raz lub dwa razy w roku. W zależności od potrzeb danej szkoły, nowo zatrudniani nauczyciele bez dyplomów mogliby być przyjmowani na rok (z możliwością odnowienia kontraktu). Szkoła z konieczności mogłaby się zdecydować na powierzenie nauczania historii nawet matematykowi, jeśli ten potrafiłby udowodnić, że zrobi to nie najgorzej, można by też zawierać kontrakty z osobami zatrudnionymi gdzie indziej. Proponowany tu system ma też tę zaletę, że nie wymaga reformy całego dotychczasowego kształcenia pedagogicznego: różne szkoły lub studia nauczycielskie utrzymają się przy życiu, jeśli będą dobrze przygotowywać do egzaminu państwowego.

Ewolucja systemu kształcenia nauczycieli powinna zmierzać w kierunku włączenia wyższych szkół pedagogicznych w struktury uniwersyteckie. Ich dyplomy byłyby równoznaczne z dyplomem uzyskanym po egzaminie państwowym. Do tych szkół powinni trafiać studenci z licencjatem lub nawet z tytułami magistrów, pod warunkiem, że średnia ich ocen byłaby dostatecznie wysoka. Państwo można zachęcić do tworzenia takich studiów podając argument zaoszczędzenia wysokich kwot stypendiów, które są obecnie przeznaczane dla studentów 5-letnich studiów pedagogicznych. Przedstawione tutaj przekształcenia można zacząć stopniowo i bezboleśnie, nie trzeba do tego rewolucyjnej zmiany ustaw ani przenoszenia szkół z miejsca na miejsce.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>