Bezwzględny i względny rozwój nauki – kontynuacja

Zdajemy sobie sprawę, że uprawianie nauki stało się bardzo drogie. Skala kosztów działalności badawczej i utrzymywania laboratoriów zmusza do rozdziału skromnych środków według kryteriów ostrej konkurencji oraz sprawia, że rozdziału tego dokonuje się kierując się w znacznym stopniu względami politycznymi całej gamy grup nacisku, wśród których tylko jedną z wielu stanowią „naukowcy akademiccy”. Równocześnie rosną naciski na odzyskiwanie przez instytucje szkolnictwa wyższego kosztów poniesionych na badania poprzez zawieranie kontraktów zewnętrznych: często jednak uczelnie narażone są na zarzut „subsydiowania działań komercyjnych ze środków budżetowych”.

Nie mniej istotny jest fakt, iż nawet w krajach, których gospodarki są uzależnione od wiedzy i technologii będących owocami badań, opinia publiczna czuje pewien dyskomfort w tej kwestii – niezbyt bowiem sobie ceni wkład gospodarczy i społeczny, jaki dają prace badaczy akademickich i przemysłowych. Jak mawiają specjaliści od public relations, jest to „problem właściwego wizerunku”.

Współczesny polski pisarz, Tadeusz Konwicki, podzielił się następującą gorzką obserwacją ilustrującą ten problem: „W czasach mojego dzieciństwa profesor uniwersytetu był najwyższym wcieleniem humanizmu. Ja nie maszerowałem za wojskiem, tylko biegałem za akademikami. Podczas gdy wiek XIX czule oddał się w ręce nauki, to końcówka XX wieku rozpoczęła atak na jej świętości. Wczoraj powierzaliśmy naszą przyszłość w jej ręce, dzisiaj zaś sugerujemy, żeby sobie trochę odpoczęła i przestała nam wreszcie zawracać głowę”.

Społeczność naukowa i gospodarcza zdaje sobie w pełni sprawę z tej sytuacji. Powinno to zwrócić naszą uwagę i zmobilizować wszystkie zainteresowane strony do wspólnych działań, wskazując na rolę katalizatora, jaką odgrywają badania akademickie, a także na potrzebę pogłębienia humanistycznej oraz etycznej perspektywy badań i postępu technicznego, będącego ich wynikiem.

Zastosowanie technologii informatycznych i łączności w szkolnictwie wyższym

Jesteśmy świadkami szybkich zmian w sposobie przyswajania wiedzy przez studentów, wykonywania prac i komunikowania się przez naukowców oraz sposobów funkcjonowania instytucji szkolnictwa wyższego. Międzynarodowe sieci komputerowe („infostrady”) zmieniają sposoby komunikowania się środowiska akademickiego na całym świecie. Codzienny dialog uczonych, toczący się za pośrednictwem różnorodnych sieci, a zwłaszcza „Internetu”, stał się rutyną i wręcz koniecznością.

Następną dziedziną, w której zaawansowana technologia będzie wywierać przemożny wpływ na szkolnictwo wyższe, jest zastosowanie oprogramowania edukacyjnego, zwłaszcza takiego, które pozwala na jednoczesne uczenie się i wykonywanie eksperymentów. Zaczyna się stosować nawet bardziej radykalne rozwiązania. Sugeruje się, że uczelnie powinny zapewniać całość materiałów dydaktycznych i tekstów wykładów w formie baz danych, dostępnych dla studentów i ciała pedagogicznego zarówno na terenie uczelni, jak i poza nią, a także pozostałym osobom, które zechcą się zapoznać z danymi cyklami wykładów, nie wspominając o absolwentach zatrudnionych w przemyśle, pragnących zaktualizować swą wiedzę i umiejętności. Potrzeba jeszcze czasu, nim „uczelnie w postaci baz danych” – których sale wykładowe, zamiast z betonu, stworzone zostaną z bajtów – wypuszczą swych pierwszych absolwentów, niemniej potencjalne korzyści edukacyjne, finansowe i gospodarcze tej technologii edukacyjnej są oczywiste, zwłaszcza w przypadku programów kształcenia ustawicznego. Należy oczywiście zaznaczyć, że jest to pole, na którym współpraca szkolnictwa wyższego z przemysłem jest zarówno niezbędna, jak i wysoce obiecująca. Można to będzie osiągnąć tylko w przypadku rozwiązania problemu „własności intelektualnej” w sposób spełniający oczekiwania społeczności akademickiej w zakresie obiegu wiedzy prowadzonego na zasadach bezinteresownych, lecz uwzględniający uzasadnione interesy firm działających dla wypracowania zysku, dla których patenty i inne formy własności intelektualnej mogą być najistotniejszym elementem ich majątku.

Szkolnictwo wyższe a „świat pracy”. Wydaje się, że zbliżamy się do momentu, w którym konieczne stanie się określenie na nowo naszych stosunków ze „światem pracy” oraz wiążącymi się z nim pojęciami zatrudnienia i bezrobocia, stanowisk pracy i podziału etatów, kwalifikacji, mobilności społecznej i zawodowej, wydajności pracy itp. Powiązanie między wahaniami koniunktury gospodarczej i zatrudnieniem zaciemnia się jeszcze bardziej. Dla wielu firm „podwyższanie wydajności przy ograniczaniu zatrudnienia” stało się elementem strategii, wymuszonej przez bezwzględną konkurencję międzynarodową. Stanowi to w dużym stopniu konsekwencję ogromnego potencjału, jaki reprezentuje sobą nowoczesna technologia, umożliwiając zwiększanie produkcji o kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent nie tylko bez zwiększania, ale nawet przy zmniejszeniu zatrudnienia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>