Monthly Archives Czerwiec 2015

Oczekiwania studentów wobec nauczycieli akademickich

Trudno o jednoznaczną interpretację tej sytuacji. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że większość studentów nie miała do czynienia z sytuacjami, w których mogłaby poznać nauczycieli akademickich „wspierających zdolności twórcze” lub „szanujących indywidualności”.

więcej

Wpływ uczelni na studentów cz. II

W Stanach Zjednoczonych publiczne szkolnictwo wyższe stanowi dominującą formę instytucjonalną, zwłaszcza jeśli chodzi o przyjęcia na studia: ponad ,j4 wszystkich korzystających z edukacji na poziomie trzecim (78%) studiuje w szkołach państwowych (Dimion of Policy…, 1989: Breneman, Finn 1978). Gwałtownie rozwinął się mało kosztowny sposób zdobycia wyższego wykształcenia w uczelniach komunalnych czy też w systemie part-time. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat liczba uczelni komunalnych,y«ff/i>r5 i nauczycielskich zwiększyła się ponad dwukrotnie (Dwision of Policy…, 1989). Pomimo jednak wzrastającego dostępu do szkolnictwa zasadniczo nie zmieniła się w społeczeństwie amerykańskim dystrybucja ekonomicznych zysków ani pod względem wyznaczników ekonomicznych osiągnięć, ani względnej pozycji absolwentów na rynku pracy (Boudon 1974: Jencks i in. 1972: 1979: Featherman, Hauser 1978: Marę 1981). W latach siedemdziesiątych, gdy badacze odnotowali względnie małą zależność pomiędzy równością szans edukacyjnych a osiągnięciami, zakwestionowano korzyści wynikające z uzyskania wyższego wykształcenia. Co więcej, badania ujawniły też zmniejszenie się ekonomicznych oczekiwań związanych z wyższym wykształceniem (Freeman 1976), chociaż od początku lat osiemdziesiątych obserwuje się wyraźną poprawę wynagrodzeń, jakie mogą otrzymać absolwenci szkół trzeciego poziomu (Murphy, Welch 1989}.

więcej

Modele uniwersytetu jako podstawa różnic ustrojowych uczelni cz. II

Szkoły wyższe powstawały w średniowieczu jako korporacje, na wzór gildii kupieckich, czyli zrzeszeń osób mających na celu realizację pewnych wspólnych, samodzielnie ustalanych na walnych zgromadzeniach zadań. Posiadały one osobowość prawną, działały na podstawie statutu nadawanego przez władzę miejską łub królewską. Finansowały je początkowo organizacje kościelne, przy czym szczególnie w Europie kontynentalnej odpowiedzialność za finansowanie większości uniwersytetów przejmowali stopniowo władcy (Szczepański 1976: Tymowski 1980).

więcej

Traktowanie wykształcenia jako inwestycji

Otóż w ciągu ostatnich dziesięcioleci rozwinęło się znacznie i upowszechniło podejście badawcze traktujące wykształcenie jako inwestycję, zarówno z perspektywy indywidualnej, jak i całego społeczeństwa i jego gospodarki. W myśl tego podejścia racjonalna jednostka wybiera tak kierunek i poziom wykształcenia, by przeliczając wszystkie poniesione koszty (wliczając czas nauki, wszystkie opłaty za naukę, cenę książek itd.) na przyszłe, antycypowane zarobki, otrzymać jak najwięcej z zainwestowanej w naukę złotówki. Podobnie w przypadku państwa – jeśli przyrost w przeciętnych zarobkach pracowników posiadających wykształcenie podstawowe 1 średnie jest wyższy aniżeli w przypadku podwyższenia wykształcenia średniego na wyższe, wówczas opłaca się inwestować raczej w rozwój szkół średnich niż wyższych. Stosując analizę wykształcenia pod kątem nakładów i zysków z uczenia się (lub nauczania) przyjmuje się, że główna korzyść z lepszego (dłuższego) wykształcenia dla jednostki polega na wyższych zarobkach przez całe życie: dla społeczeństwa – że lepiej (dłużej) kształceni pracownicy są produktywniejsi, zwiększając tym samym dochód narodowy. Pojawia się tu jeszcze jedno założenie właściwe dla gospodarki rynkowej – że wysokość wypłacanych zarobków określająca udział pracy w kosztach produkcji odzwierciedla produktywność pracy. Innymi słowy, że cena pracy odpowiada jej wartości. Nie miejsce tu na wskazywanie wszelkich uproszczeń zarysowanej perspektywy. Jeśli jednak podejście takie1 jest uzasadnione i słuszne, jeśli odbija istotne cechy rzeczywistości, to nie tylko dlatego, że więcej lat nauki zwykle oznacza większe zarobki {nawet w Polsce przed 1989 r.2), ile, że podejście to odzwierciedla modelowo myślenie społeczne. Myślenie, które warunkuje wybór szkoły czy kierunku studiów3. W wielu krajach kandydaci starający się o przyjęcie na uciążliwe i długie studia medyczne lub na wydział prawa czy zarządzania dobrego uniwersytetu dobrze wiedzą, jaki podejmują wysiłek i co przyniesie im dyplom wybranej szkoły. Wartość rynkowa dyplomu staje się więc coraz częściej wskaźnikiem uzdolnień absolwenta, jego przygotowania i kompetencji. Taki wzór tworzy się niezależnie od tego, czy rzeczywiście lepiej opłacany absolwent lepszej szkoły pracuje wydajniej i wytwarza więcej od absolwenta przeciętnej uczelni. jeśli piszę o tym kryterium różnicowania i oceny kierunków i poziomów kształcenia to dlatego, iż sądzę, że ewolucja szkół wyższych w Polsce zmierza w podobnym kierunku. Wartość rynkowa dyplomu czy, dokładniej, lepsze lub gorsze wyobrażenie na ten temat stanie się coraz ważniejszym kryterium oceny kształcenia. Sądzę, że tak się stanie nie dlatego, że tak jest lepiej, albo że takie są założenia reformy czy też intencje MEN, lecz przede wszystkim dlatego, że takie są warunki i mechanizmy, które kształtować będą funkcjonowanie szkół wyższych. Popularność w zeszłym roku szkół biznesu i zarządzania nie brała się stąd, że młodzi ludzie pragnęli poznać lepiej tajniki gospodarki rynkowej (perspektywa akademicka) lecz, że spodziewają się oni – słusznie lub nie – że uzyskane przygotowanie i dyplom zwiększą wydatnie ich szanse na robienie pieniędzy (perspektywa kariery zawodowej). Tak też już zaczynają reklamować się prywatne szkoły biznesu: „nasz dyplom jest najwyżej ceniony przez najlepsze firmy”. Zarysowują się także, jak się zdaje, początki specjalizacji: wydział zarządzania przy SGH zyskuje reputację dającego przygotowanie menedżerskie, zaś – do pewnego stopnia konkurująca z nim prywatna szkoła biznesu w Warszawie – przygotowującej do zakładania prywatnych firm (Heyns, Szczucki 1992).

więcej

Stosunki między szkołami wyższymi a administracją

Angloamerykański system szkolnictwa wyższego opiera się na indywidualnej odpowiedzialności za funkcjonowanie uczelni (w tym w odniesieniu do programów i personelu nauczającego). Temu poziomowi samodzielności szkół wyższych odpowiadają następujące założenia systemu oceny jakości:

więcej

Ocena jakości – rola Państwowego Komitetu ds. Ewaluacji cz. II

Na podstawie otrzymanych danych, analizowanych w kontakcie z uczelnią, Komitet i Sekretariat Generalny dokonują równocześnie oceny jakościowej oraz ilościowej. Wskaźniki oceny ustalane są wspólnie przez Komitet i Konferencję Prezydentów Uniwersytetów. Do podstawowych rodzajów wskaźników oceny należy zaliczyć (pamiętając, iż nie wszystkie są mierzalne i ich interpretacja nie zawsze jest oczywista):

więcej

Tworzenie katalogu cz. III

Na początku kwietnia 1992 r. każda z jednostek uczelni dostała na miesiąc do konsultacji kopię Katalogu SGH zawierającą całą jego część „ofertową”, a więc minima programowe, określenie rodzajów dyplomów (licencjat i magisterski) wydawanych w SGH 1 relacji między nimi, wreszcie spis wszystkich zgłoszonych indywidualnie przez pracowników zajęć. Był to dokument bardzo obszerny – same zajęcia swobodnego wyboru obejmowały ok. 700 pozycji. Skierowanie projektu katalogu do ogólnouczelnianej konsultacji miało pozytywne skutki. Sprawiło po pierwsze, że każdy z pracowników SGH zobaczył, ii jego indywidualne oferty nie podlegają żadnej dyskryminacji i jedyną „władzą” decydującą o ich uruchomieniu będą studenci. Po drugie, okazało się, że można zgłaszać swą kandydaturę do obsady zajęć, które były dotąd poza zasięgiem danego nauczyciela – np. inny wydział miał monopol na ich prowadzenie. Po trzecie – i chyba najważniejsze – przełamana została (a może tylko naruszona) postawa „zawłaszczania” zajęć dla siebie i czynienia ich obligatoryjnymi dla studentów. Tę zmianę nastawienia dawało się wyraźnie odczuć na licznych spotkaniach, na których dyskutowano nad katalogiem, jeden zwłaszcza głos rozległ się szczególnie mocno i znalazł wyraz w niemalże wszystkich opiniach kierowanych do ORSE – był to postulat zniesienia specjalności i takiego „rozluźnienia” struktury minimum, aby przedmioty do wyboru stanowiły jego znaczniejszą niż dotąd część. Argumenty padały następujące: po pierwsze, przedmioty swobodnego wyboru stanowią zaledwie 10% minimum (oczywiście, poza minimum można i warto studiować więcej i to jest już obszar zupełnie swobodnego wyboru) i indywidualizacja studiowania jest ograniczona: po drugie, na bardziej popularnych kierunkach przedmioty specjalnościowe staną się „wąskim gardłem”, tą fazą studiów, która nie wchłonie studentów, którzy już przeszli przez przedmioty kierunkowe (przedmioty kierunkowe – to przeważnie wykłady w dużych grupach – przedmioty ograniczonego wyboru i specjalnościowe, to przeważnie małe seminaria, konwersatoria itp.). Studenci mogliby żywić uzasadnione pretensje do uczelni, która dając im dostęp do przedmiotów kierunkowych (poziom III) wybranego minimum, nie byłaby im potem w stanie zapewnić dalszego ciągu zajęć potrzebnych do jego zrealizowania. Wskazywano też, że rozluźnienie struktury minimum pozwoli na łatwiejsze uzyskiwanie dwóch dyplomów, bowiem ścieżki studiów prowadzące do nich będą się mogły w większym stopniu pokrywać.

więcej

Badania panelowe

W artykule zamierzam skupić się na jednym tylko, choć szerokim i ważnym, opisywanym w wielu raportach z badań zagadnieniu, a mianowicie wzajemnych relacjach między studentami a nauczycielami akademickimi oraz na wpływie tych relacji na kształtowanie się studenckiego stylu studiowania, aktywności intelektualnej i dydaktycznej studentów.

więcej

Propozycje dotyczące modelu kształcenia

Podzielam też pogląd, że największe pieniądze szły na marne i pójdą na marne, jeśli nie przygotuje się koncepcji zasad zatrudnienia pracowników naukowo-dydaktycznych. „Ktoś, kto nauczył się odbębniać zajęcia, będzie je odbębniał [ile by mu nie zapłacić, bo] nie wyrzuci się kolegi z pracy, choćby był bęcwałem – bo «sprawiedliwość społeczną» i dobre stosunki w pracy ceni się wyżej nad fachowość”11. Przy dotychczasowym systemie zatrudniania i oceniania nie ma szans na pozbycie się tych, którzy do pracy się nie nadają, spóźniają się notorycznie, odwołują zajęcia, bo mają kilka innych posad lub nie nauczyli się dyscypliny i odpowiedzialności. Pomijam tu kwestię kryteriów oceny kadry – jest już na ten temat wiele materiałów, także dzięki konferencji zorganizowanej ostatnio przez Fundację im. Stefana Batorego. Wiąże się z tym również problem tytułów i stopni naukowych – niektórzy tęsknią do ich rozbudowy, ale integracja z nauką zachodnią wymaga ich uproszczenia. Tak czy inaczej, będzie to z pewnością jednym z punktów dyskusji nad przyszłą wizją edukacji, choć nie sądzę, by najważniejszym.

więcej

Wpływ uczelni na studentów

Istotnym pytaniem wynikającym z powyższych rozważań jest to, czy zróżnicowanie uczelni ma jakieś znaczenie dla studentów? Ważne są zatem statusowe różnice, już choćby z tego powodu, że istnieją w umysłach studentów, ich rodziców, pracowników naukowo-dydaktycznych uczelni, administratorów, sponsorów i pracodawców. Wielokrotnie jednak podejmowane były próby dokładniejszego określenia, w jaki sposób statusowe zróżnicowanie uczelni przenoszone jest na studentów. Wiele z tych badań przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych, a przegląd literatury przedmiotu wskazuje, że ich liczba wciąż rośnie. W naszej dyskusji, zgodnie z duchem czasu, za bardzo ważne uważamy próby wyjaśnienia unikalnego wpływrn edukacji na status uzyskiwany w dorosłym społeczeństwie. W’ tym artykule dokonamy przeglądu dwóch typów argumentów. Pierwszy znaleźć można w bteraturze dotyczącej wpływu edukacji na pozycję zawodową, drugi próbuje odpowiedzieć na pytanie, co powoduje, że edukacja jest ważna. W późniejszej dyskusji postawimy pytanie dotyczące natury l ważności zmian wywołanych pobytem na uczelni. jednym z najczęściej stawianych przez badaczy pytań pozostaje problem wpływu wykształcenia, a w szczególności wyższego, na pozycję społeczną dorosłego człowieka. Zdecydowana większość badań wspiera założenie, że wyższe wykształcenie polepsza szanse życiowe absolwentów, w porównaniu z tymi, którzy w tym kształceniu nie uczestniczą (Jencks i in. 1972, 1979: Thomas i in. 1979). Co więcej, rozszerzający się dostęp do szkolnictwa wyższego poprzez wsparcie ze strony instytucji państwowych i wzrost pomocy dla studentów ciągłe pozostaje cichą społeczną strategią zwiększania równości szans. Jednakże, pomimo wzrostu liczby przyjęć na studia, korzyści wynikające z posiadania wyższego wykształcenia nie zawsze są takie same i równo rozdzielone. Dostęp do wykształcenia wyższego jest wciąż nierówny i kosztowny, pomimo znacznego wzrostu publicznych nakładów na szkolnictwo na poziomie trzecim. W dalszym ciągu osobami odnoszącymi największe korzyści z edukacji w sektorze państwowym są dzieci klasy średniej i wyższej, które zarazem dłużej się uczą. Paradoksalnie, szanse edukacyjne rozszerzyły się i w znacznym stopniu wyrównały, lecz nie spowodowało to znaczących przekształceń w społecznej mobilności, jak też w mechanizmach powstawania ekonomicznych nierówności w społeczeństwie. Pomimo rozszerzającego się dostępu do kształcenia, zapewniającego wzrost szans edukacyjnych, przedłużający się czas kształcenia i zróżnicowanie instytucji edukacyjnych powoduje, iż szkolnictwo wyższe, tak jak zawsze, służy przekazywaniu rodzinnej pozycji społecznej.

więcej

Wywiad z prof. dr hal. Andrzejem Hennelem cz. III

– Studia to nie tylko nauka, ale też przebywanie w określonym środowisku. Studiując w sposób zindywidualizowany, studenci MISMaP pozbawieni są grupy, która dąży do tego samego celu. Czy nie sądzi Pan Profesor, że może to w jakimś sensie zubożać ich studiowanie?

więcej

Przebieg i wyniki symulacji

Ponieważ znaczna część czasu z dwóch dni przeznaczonych na symulację była poświęcona odpowiedziom na wyzwania inicjatywy SAPLING, rozumiano, że całe zdarzenie wymaga ograniczenia innych obciążeń, poza pracą nad ekspertyzami w małych grupach. Przewidziano jednak kilka wystąpień, które, z racji swych walorów, powinny były się spotkać z zainteresowaniem, a także mogły oddziaływać pobudzająco na sposób myślenia grup pracujących nad zadanym im problemem. Profesor Collin Campbell, wicekanclerz Uniwersytetu Nottingham, wygłosił przemówienie inauguracyjne na temat potrzeby planowania strategicznego. Następnie Gloria Oates (szef egzekutywy Oldham National Health Service Trust) i Barry Oxtoby (dyrektor ds. rozwoju naukowego firmy Rover Learning Business) mówili o konieczności rozwijania umiejętności radzenia sobie w sytuacji koniecznych zmian, z perspektywy różnych organizacji podlegających przeobrażeniom. Profesor Michael Harrison (wicekanclerz Uniwersytetu Wolverhampton) przedstawił wyzwania, które trzeba będzie podjąć, jeśli zostaną wprowadzone radykalne zmiany w zakresie finansowania, a dr Tudor Rickards z Manchester Business School poświęcił swe wystąpienie kreatywności w planowaniu strategicznym.

więcej